środa, 14 marca 2018

Mroczna wyrocznia...

Najprędzej, jak najwięcej
W pogoni, ginąc w toni
Wśród nocy, szukam mocy
W nicości - kobiecości

Gdzie moja siła drzemie?
Skąd brać natchnienie?
Gdzie odpowiedź na te pytania?
Czy już tylko chęć uciekania?

Otwieram dłoń, ściskam skroń
Wewnątrz coś krzyczy - to śmierć miłości mi życzy
Życie się budzi, tylko musi się trochę natrudzić
Żebym zamiast słów i zrozumienia, poczuł w sobie ogień uwolnienia...

poniedziałek, 6 listopada 2017

Love.

A gdyby tak... 
Łyk zapachu skoszonej trawy, 
w oczy słodycz miodu wetrzeć, 
niewidzialne pożądanie zamknąć w słoiku?

Można by wtedy... 
Obudzić rozkosz w przełyku, 
spojrzeć na świat miłością, 
namiętnością posypać wszystko zamiast solą.

Czy nie byłoby... 
Cudowniej poczuć w sobie nowe światy, 
Z jednością i ufnością patrzeć przed siebie, 
całym sercem i pradawną dziką mocą przenikać ludzkie struktury?

Czy wtedy... 
Dalej byłoby możliwe... 
Iść przez życie przechodząc obok niego...
Bez miłości?...

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Teraz, teraz, teraz!

Zamknięte lustra oczu
źdźbło trawy w ustach
ręce dotykające oddech
w sercu aż-tylko świergot

Zdyszany, stłumiony
blask się wydostaje
kwitnąca woń szczęścia
w uścisku zawinięta

Pełnia istnienia
nieskończona, natchniona
skrystalizowana w ciele
w niedoskonałej perfekcji

Uwikłany bieg myśli
zatruwający wszechczucie
czystą barwę Ciebie
w nieskończoność...

...Trwa chwila obecna
teraz, teraz, teraz!
otwarte "ja", tutaj
w zachwycie, w miłości

dla samego siebie...

czwartek, 17 listopada 2016

Ostatni krok...

Zawsze wracam do tych miejsc.
Prędzej czy później.
Dobrze znane czerń i cisza.
Cisza tylko pozorna.
Wewnątrz coś krzyczy,
próbuje się wydostać...

Uśmiecham się wtedy bezradnie,
nie daję poznać prawdy.
Ukrywam ją...
Zasypuję śnieżnym płótnem,
znieczulam to wszystko w sobie.
Mijają lata...

Brnę w otchłań bez światła.
Nie wiem dlaczego,
nie znam właściwego kierunku,
nie wiem nic.
Niczym bezradne istnienie,
w szponach własnych cieni.

Kosmos jest we mnie.
Kosmos jest w nas wszystkich.
Wiem to, czuję...
Czuję oddech wszechświata,
dostrzegam jego bezmiar.
Niezrozumiane piękno.

Miejsce, w którym odnajdę ukojenie
jest tak blisko,
na wyciągnięcie ręki.
Ono... Jest we mnie, czeka...
Tylko dlaczego wciąż zwlekam?
Został ostatni krok...

czwartek, 3 marca 2016

Po raz pierwszy. Wreszcie. Istnienie...

skrzywione w imię przekonania
uparte do nieskończoności
szczelnie zamknięte
wreszcie pchnięte palcem

zgarbione, upadłe
wyssane z energii
wreszcie poruszone
obudzone z marazmu

dotąd tak błądzące
ślepe i blade
obumierające, znikające
wiecznie czekające

zamiast mroku
po raz pierwszy światło
zamiast tragizmu
po raz pierwszy nadzieja

wreszcie oddychające
wyprostowane, ciepłe
nieskończenie bliskie
wreszcie otwarte

odrzucone rutyny
przyzwyczajenia zdradzone
uśpione zmory
nowonarodzone...

piątek, 4 grudnia 2015

Nieznany.

Nie widzą mnie...
- deszcz liści zasłania moją postać.
Nie słyszą mnie...
- ogłuszam ich skąpym milczeniem.
Nie rozumieją mnie...
- zamieniam ich dusze w posągi ze szkła.

Szukają we mnie wciąż bratniego oblicza,
a ja tylko usypiam ich czujność fikcyjnym współczuciem.

Przeklinają cicho moją hałaśliwą obojętność,
a ja poddaję w wątpliwość bezimienną formę jaką się staję.

Odpuszczają mi winy palca skinieniem,
a ja bez kontroli zamykam się w sobie szukając odpowiedzi.

***

Pozbawiony równowagi cierpień, wkraczam w świat bez barier i zrozumienia.
Dziś nie będzie już jutra,
a jeszcze wczoraj starałem się zgubić klucze do szuflad wspomnień...

czwartek, 8 października 2015

"O tym, czego nie można wypowiedzieć"

   "Moim życiem rządzi zasada wstydu.
   Poznaje się świat, poznaje język opisu świata, ale nie poznaje się siebie. Większość ludzi - prawie wszyscy, jak sądzę - do śmierci nie nauczy się języka, w którym mogliby siebie opisać.
(...)
   Język do opisu naszych zachowań istnieje, ponieważ tej rzeczywistości doświadcza wielu ludzi i mogą między sobą omówić czyjąś ostentacyjną uprzejmość lub czyjeś faux pas. Język do opisu mnie samego nie istnieje, ponieważ tej rzeczywistości nie doświadcza nikt poza mną.
   Byłby to język do jednoosobowego użytku, język niewypowiadalny, niezapisywalny. Każdy musi sam go stworzyć. Większość ludzi - prawie wszyscy, jestem przekonany - do śmierci się na to nie zdobywa. Co najwyżej powtarzają w duchu cudze opisy własnej osoby, wyrażone w owym języku pochodnym - w języku drugiego rodzaju - albo wyobrażają sobie, co by w nim o sobie powiedzieli, gdyby dane im było spojrzeć na się z zewnątrz.
   Żeby cokolwiek o sobie rzec, muszą sami dla siebie uczynić się obcymi.
   Moim życiem rządzi zasada wstydu. Nie mam lepszych słów, by opowiedzieć tę prawdę."


Fragment pochodzi z książki Jacka Dukaja, pt. "Lód"

O mnie

Moje zdjęcie
I tak jak Ktoś odchodzi... W ślad za Nim jego cień...