czwartek, 20 grudnia 2012

...

Zamknął oczy. Liczył się tylko szorstki powiew nocnego powietrza...


Wszechświat szepczący do ucha,
miliony oślepionych, głuchych istnień
brnących pośród cierni,
pośród obumarłych krzewów życia

Matka Ziemia ukrzyżowana, zapomniana
industrialny początek nowej śmierci
egzystencja nieświadoma - bierni biorcy tlenu
narodzeni, by znowu umrzeć

Gwiazdy wyblakłych nazwisk,
wytartych, odwodnionych wraków,
strzępy gnijących skrzydeł,
obdartych z wiary "ludzi"...

Już tylko... ON.

Niebieski Księżyc z drzwiami na zewnątrz świata...

środa, 19 grudnia 2012

***Tematy bieżące...***

czm9byu14e

RUN TIME ERROR przydzielenie operatorom obszarów
wyłączenie weryfikacji przy dokładaniu kompletacji pomocniczej do palety
kontrolki - czasem system prosi o podanie wagi, czasem nie
komunikaty wychodzące do CDN'a - 3594/10
mail z poprawkami - czy zostały wykonane
2 kontrolki od pana Krzysia
kolejność zbiórki

WZB2-104-0 - DOBROWIANKA 1.5L*6 N/GAZ OP - 01-05-13 - 510000000007422144 - 25 -

Zmiana lokalizacji pobrania -¦¦¦¦¦¦¦¦¦¦¦¦¦¦¦¦¦¦¦¦¦¦T¦¦¦¦¦¦¦¦¦¦¦¦¦¦¦¦¦¦¦¦-
-WSK- Z: WSK5-017-2 -AS.0.5*20 B - 670000000000119233 -
-WSK- 670000000000119479 -AS.0.5*20 B - 670000000000119486 -
-WSK- NA: WSK5-021-2 -AS.0.5*20 B - 670000000000119455 -
-WSK- 670000000000119271 -AS.0.5*20 B - 670000000000119271 -
-WSK- Potwierdzasz ? -AS.0.5*20 B - 670000000000119264 -
-WSK- (T)ak / (N)ie

WZB4-098-0 - ZBYSZKO ICE TEA 0.5*12 N/G Z.HER - 22-03-13 - 670000000000018406 - 45
WZB4-100-0 - ZBYSZKO ICE TEA 0.5*12 N/G CYTR - 18-03-13 - 670000000000018376 - 0 

ukryty wśród bełkotu codzienności
schowany przed światem, światłem, ludźmi

/oddychając - dostrzegając, pracując - porównując/

obudzony w środku przemijającego życia
przerażony brakiem świadomości obcych

/czytając - analizując, biegnąc - depcząc/

siny obraz zagryzanych warg
bezdomny wymiar własnego miejsca w świecie

/upadając - poddając, tęskniąc - łzawiąc/

bezczelny policzek wszechświata o poranku
przygnieciony grubą warstwą... nicości.

/dążąc? - wierząc? pragnąc? - umierając?/

ubrany w szaty szczerozłotego kłamstwa
żyjący cień, czy wciąż?


3907/10
kawa - ujemna wartość na kontrolce

drukarka - serwis OKI, Pan Jarek - w trakcie
makaron pióra
rw 23 (28?) - igristoje OP -> SZT 5907408000852 - w trakcie
żywiec n/a -45
termin krotszy dluzszy, uzupelnienie zbiorki
numery rejestracyjne - identyfikacja wg jakiego elementu?

zatwierdzenie planowania - powrot do 1.do zaplanowania, doplanowanie punktow, kolejne zatwierdzenie powoduje, ze faktury nie wpadaja z automatu do skladania

MCF - 147,8
MA - 140 + 70


wtorek, 11 grudnia 2012

( )

Nastała noc. Ledwie słyszalny szept muskał jego synapsy świadomości.

Opuścił chatę i ruszył przed siebie, przez oceany bagiennej flory. W głowie kołysały się już tylko widma, powoli tworzył z nich nowy obraz...



niemy koncert duszy
dysharmonia oblicza własnego "ja"

zamrożone grobowce wiary
najdalsze horyzonty pragnień

impertynencja ducha skrywająca
odwieczny
bieg...


maski pozornego życia
istnienie uwięzione w obcej formie

orbity pulsujących zmysłów
przystań milczenia

szkarłatne kurtyny skrywające
poszukiwany
sens...

poniedziałek, 12 listopada 2012

Świątynia wiary mej.

Przerażony wszedł do środka. Wilgoć wypełniła nozdrza błyskawicznie. Drewniane belki tworzące ściany porósł obfity mech, z podłogi w niektórych miejscach wyrastały pokaźne kępy trawy. Stary bujany fotel ustawiony w rogu pomieszczenia od razu rzucał się w oczy. Mała szafka stała naprzeciwko, tuż obok znajdowało się zniszczone, drewniane biurko. I okno... Okno na bagienny świat; prawdziwa dżungla drzew i podmokłych terenów. Mała chatka stała jednak dość pewnie. Niestrudzenie walcząc z siłami natury i czasu...

Podniósł zwłoki mężczyzny, wciągnął je do chaty i z wielkim wysiłkiem położył na czymś, co przypominało łóżko. Zniesmaczony otarł rękawem spocone czoło. Wewnątrz siebie nie dowierzał, że odważył się zrobić coś takiego. Na fotelu dostrzegł stare koce, nie zastanawiając się dłużej chwycił jeden z nich i przykrył zwłoki. Na wierzchu położył ten sam kawałek kartki, który wyjął wcześniej z dłoni starca, wciąż powtarzając w myślach zawarte tam słowa...

Powoli zapadał zmierzch. Podszedł do biurka, na którym stała mocno zakurzona lampa naftowa. Nie miał przy sobie żadnego źródła ognia. Otworzył szufladę biurka wierząc, że znajdzie w niej coś, co pozwoli zapalić lampę...

Wewnątrz szuflady znalazł jedynie kolejny skrawek kartki, tym jednak razem dużo bardziej zniszczony. Zdmuchnął delikatnie wierzchni kurz, tak aby nie uszkodzić przypadkiem znaleziska. Serce zaczęło bić mu mocniej, oddech stał się niepewny...


Niczym świątynia wiary mej...
drewnianej,
upadłej.
Tylko wieczne troski życia mego...
skończonego,
upadłego...
Końca świata, przemijania wiecznego,
nieskończonego,
człowieka upadłego...

sobota, 3 listopada 2012

Sen.

Ujrzał martwego starca, opieracącego się plecami o starą drewnianą chatę. Trzymał w ręku mocno przeżółkły kawałek kartki... W środku lasu, pośrodku nicości i bladych spojrzeń koron drzew.


Odchodzę w nieskończoność.
Lecz w wieczności się zatrzymam...
Czas zakończyć gehennę istnienia.
Nostalgia za tym czego nigdy nie było.
Strach i ból...
Wieczny sen zapomnienia...
Wciskam w duszę coraz mocniej ostrze cierpienia.
Z ust wypływa błękitna krew...
Życiodajny zabójca przecina więzy miłości.

Jedynie piękna noc...
Bez winy.
Na wieki już...

sobota, 18 sierpnia 2012

Moment.

Na zewnątrz panował chłodny wieczór, niczym bezwzględny, nieelekcyjny władca. Pobliskie latarnie dawały wyblakłe, pomarańczowe światło, ukazując w kałużach oblicze smutnego, spacerującego mężczyzny. Jesienny powiew miejskiego powietrza bezlitośnie przypominał mu miejsce, w którym znajdował się już kilka tygodni. Nierówny chodnik, po którym powoli stąpał miał barwę szarej pleśni, jednak skutecznie maskował brudy tego miasta, pozostawiając przy tym surowy zapach stęchlizny. Nie było przechodniów, a dźwięk wydawały jedynie targane przez wiatr suche liście. Powracał myślami do korzeni, do miejsc szczególnie mu bliskich. Wydawało mu się jednocześnie, że idąc - tworzy historię. Przeszłość i teraźniejszość przenikały się niebezpiecznie, naciągając swe granice i zamazujac widmo wspomnień. Zwolnił... Miał przed oczami wizję swojego "ja", w innej przestrzeni, wypełnionej pustką i wiecznym chłodem. Abstrakcja momentu, w którym trwał, polegała na skrajnie silnym przekonaniu o prawdziwości tej chwili. Złudne wrażenie rzeczywistej kontemplacji z samym sobą przerodziło się w wyrazisty obraz. Niczym niema projekcja stworzona z wszelkich orbit jego pragnień, figlarnie przewijająca się wewnątrz głowy. Uczucie nieskończonej przyjemności nasilało się z każdym oddechem... Zatrzymał się. Wyciągnął rękę przed siebie w nadziei, że Ktoś za nią chwyci, że będzie dane Komuś doświadczyć tego szczęścia, którego on sam przed chwilą doznał.

Pustka i cisza...

Łzy spłynęły bezszelestnie po policzkach. Bezradnie usiadł na chodniku, chowając załzawioną twarz w rękawy minionej chwili. Nie był gotowy na tak gwałtowny bunt jego duszy. Nie był gotowy...

Zaczął obawiać się każdego następnego kroku. Tuż obok nagłego przypływu smutku, pojawiły się strach i nostalgia. Bezgraniczna ciemność opanowała jego myśli i najbliższy świat fizyczny wokół niego.

Nadchodził ON...


O mnie

Moje zdjęcie
I tak jak Ktoś odchodzi... W ślad za Nim jego cień...