środa, 23 stycznia 2013

Blue. Jedność...

Kroczę bezkresem morskich pościeli,
kłębiących się źródeł przenikliwej pary...

Wdycham iskrzącą esencję wiecznej fiolki,
napełniam naczynie rozwtorem wyobrażeń.

Każda kolejna szczypta, każdy następny dźwięk kropli...
przenika struktury jestestwa, burząc fundamenty.

Destrukcja nieunikniona, pożądana!
Mutualizm w nieskalanej formie... Ku niebu!

W mgnieniu powiek szklany krąg odbity!
Spazmy agonii w uśmierconych krzykach!


Metafizyka rozproszona, fiolet piękna dostrzeżony.

W oddechu skrywana tęsknota bliskości...

piątek, 18 stycznia 2013

18.01.1988

nostalgiczny oddech duszy
zamknięte powieki codzienności
wdychane powietrze świateł
wydychany ślepy marazm

latarnia nocy na wzgórzu
cienie zmagań pod stopami
ślady szlaków nieprzetartych
zapach leśnych szeptów

kamienie głębin bagiennych
ruchome piaski marzeń
zwierciadła słów istotnych
magnetyzm płaszczyzn nieskończonych

fikcyjny idealizm pragnień
otwarty wszechświat bliskości
zaciśnięte dłonie koincydencji
niewerbalne gesty znaczeń




ja...

wtorek, 15 stycznia 2013

4 siły świata.

Samotność zamknięta w podwodnej muszli czasu,
niczym wieczna perła o nieskazitelnym obliczu.

idealny kształt, symetria doskonała
perfekcyjna sylwetka boskiej inwencji
ukryta, beztlenowa forma bytu
potrzebna do życia, do śmierci


Nadzieja wędrująca nizinami traw,
nieugięta siła podtrzymująca upadłych.

brunatna szata wiary, złoty hełm otuchy
podmuch wiatru w bezduszny skwar
brzytwa rozbitków na pełnym morzu
włócznia zagubionych poszukiwaczy skarbów


Spełnienie szybujące błękitem przestworzy,
warunkujące koniec drogi sensu istnienia.

puste naczynie krzewiące się bezbarwnym porostem
skończony bieg, ostatni oddech konających barw życia
statek widmo cumujący w najodleglejszej przystani wyprawy
kotwica bezwiednie opadająca na skorupie muszli czasu...



Życie... Tlącym się ogniem pochodni...

środa, 2 stycznia 2013

Into the night...

Mrok.

I noc
I świat
I cień

drżenie duszy splątane niemym biciem serca
głowa uniesona ponad granatowo-czarne sklepienie
nieopanowany oddech, szaleńczy krzyk milczenia

przerwany bieg, nowy bieg
magnetyzm oddalonych istnień
boski ogród spowity mgłą przyszłości

czas będący cichym zabójcą
szarfy tęsknoty więzionego życia
uciekająca czerń bezkresnego szczęścia

połączone dłonie we wspólnym przeznaczeniu
szept niewypowiedzianego zrozumienia
błękit uwolnionej chwili, woń motyli...

W noc
W świat
W cień

Świt...


O mnie

Moje zdjęcie
I tak jak Ktoś odchodzi... W ślad za Nim jego cień...