wtorek, 17 września 2013

Księżycowe dziecko...

Wyciągam zmęczone ramiona ku niebu,
w poszukiwaniu ratunku przed codziennością.
Obejmuję kłęby granatowych obłoków,
ściskając z całych sił, jakby miało ujść z nich życie.
Jeszcze chwila i będę wyzwolony,
jeszcze moment i czas wystartuje od nowa.

Nurtuje mnie myśl o odbieraniu ostatniego tchnienia,
jakże pociągające jest to widmo ukojenia.
Na tej planecie brakuje już miejsca dla takich jak my.
Wytłoczony emblemat drukowany na potrzebę pozostałych,
defrauduje konieczność szybowania w przestworzach wyobraźni.
To wszystko z troską o Ciebie...

Nie poddam się tylko po to, aby dokończyć za nich dzieła.
Nie będę walczył, by ugasić światło wewnętrznego ducha.
Zamazuję ślady stocznej bitwy o przetrwanie,
każdego dnia nosząc nieśmiertelniki nienarodzonych bogów.
Upadam na kolana z braku wytchnienia,
głową bez twarzy smakując wyschnięte błoto.

Pozwól mi ujrzeć zakrzywiony kształt księżyca,
koła gwiazd i planet, wdzięki pierścieni i mgławic.
Dróg mlecznych początek, galaktyk nieodkrytych.
Spójrz głęboko do góry, podnieś głowę, wstań...
Czekają na Ciebie, na Twój nowy plan awaryjny.
Przybądź i tchnij weń swoje istnienie...

Wieczny mrok dogania subtelnie bezsilność.
Obudzone przerażenie wywołuje przyjemny zapach.
Ostudzony zamiar ostatniego kroku,
przypomina bezustannie o Twoim (nie)właściwym położeniu.
Nie uciekniesz, musisz podjąć niewidzialne wyzwanie.
Nocą świat ucichnie, tylko na Twoje żądanie...

piątek, 6 września 2013

Konsumpcjonizm i materializm - imponderabilia naszych czasów.

Nadszedł czas pokory i skruchy. Wykreśl słowo, które Ci się nie spodobało, bądź którego nie jesteś w stanie pojąć. Masz dowolność, masz do tego prawo, masz wszystko czego potrzeba do życia (do śmierci również). Masz, masz, masz. Posiadasz, masz, utrzymujesz przy sobie kurczliwie, ukrywasz przed innymi. Ile prawd w Twoim posiadaniu? Czy posiadając, stajesz się świadomie pośrednikiem w utrzymaniu ładu w Twoim otoczeniu? Twoje zadanie, aby dopilnować posiadania. Tylko niechciane "wyzwanie władcy" wciąż przed Tobą...

Czekam aż się stanie. Wszyscy czekamy. Jak inaczej nazwać zatracanie swojej niepowtarzalności w powtarzalności codziennego przemijania? Czekamy, aby posiadać. Czekamy, żeby uzbierać, zebrać, zdobyć, mieć. Przetwarzasz i sprzedajesz swój czas na ślepy materializm. Kwadratowe koło społecznego kłamstwa kręci się dzięki Tobie, dzięki Wam, dzięki mnie. Przepuszczam między palcami tak cenne momenty, wypuszczam z dłoni ścigane szczęście. Poddaję się rozkazom mechanizmów współczesności, wtapiam swój cień w tło machinalnego monstrum, które zasłania pustkę. Wypełnia ją! Wypełnia ją dobrodziejstwem - upragnionym "bogactwem", do którego dążymy przez całe życie.

Już nie potrafisz inaczej, prawda? Wleczesz swój szkielet przez okręgi prymitywności, zaspakajając potrzeby przyziemnej konieczności istnienia. Zaspakajasz nieustannie wadliwą konstrukcję własnych poglądów, spaczonych przez pryzmat społecznych wyznaczników, nota bene niemożliwych do zrealizowania. Betonowe ściany przylegające do Twojego wnętrza. To przyjaciele form, w które się przeobrażasz, gdy nie masz wyższego celu.

Kolejny telewizor, nowy samochód, piękny dom na przedmieściach. Stabilna przyszłość, starość spokojna?
- Wieczna ułuda, którą tworzysz w każdym momencie. Teraz. Wierzysz, że się stanie?

Wciąż czekasz?

W pewnej chwili, obserwując witrynę sklepu z nowymi ubraniami dostrzegłem napis, który podsumowuje Twoje życie jednym(!) zdaniem:

"Pracuj, kupuj, zżeraj - konsumuj, umieraj..."

Mógłbyś tak w nieskończoność, czyż nie?


A trawa tak zielona.
A łąki tak beztroskie.
A lasy tak bezpieczne, ciche...

O mnie

Moje zdjęcie
I tak jak Ktoś odchodzi... W ślad za Nim jego cień...