środa, 29 stycznia 2014

Wszechświat pod poduszką...

Niewidoczny uśmiech martwego świata,
przyklejony niedbale, w odwiecznym pośpiechu
- w maskę zagubienia bez wypalonych oczodołów...
Przegląda się w lustrze ogłupienia
szukając schronienia na najbliższe tysiąclecia.

Zgnieciony kapelusz z wyblakłym pióropuszem życia,
przyczepiony do wysuszonej głowy na wieki, bez wyboru.
Silny powiew emocji próbujący wstrząsnąć konstrukcją
- doskonałą w swej ułomności - złamany kark wolnej woli
ugina się pod ciężarem wytartego myślenia o wszystkim.

Klatka piersiowa wciąż przyjmuje nowe struktury,
będąc bezbłędnym bóstwem, podpalając własne fundamenty.
Płonie kurtyna teatru po skończonym spektaklu duchów,
ukazując wieczne odosobnienie i samotność dusz,
niczym wiosna siejąca spustoszenie w zaśnieżonych sercach.

Uwięziony marazm niepowtarzalnej jednostki,
puka do drewnianych drzwi zaślepienia, prosząc o łaskę.
Gnije w cieniach sobowtórów z fabrycznym strachem,
padając na kolana z wyczerpania, prosto przed oblicze
perfekcyjnego niesmaku, jaki pozostaje po przegranej.

Katedra bez dachu z wplecionym nieboskłonem,
błaga o modły do jednolitego człowieczeństwa,
echem nocnych świateł tłamsząc niezrozumienie.
Ucałuj stopy życiodajnego sensu istnienia,
by dostrzec w końcu schowane przestrzenie...

pod poduszką...

poniedziałek, 27 stycznia 2014

By móc...

Stać się Twoimi oczami,
by choć przez chwilę móc kreować wspólne wizje,
to tak jakby wznieść się ku niebu...
- Skrzydłami przesłaniając część sklepienia,
trzymając za niewidzialną rękę,
czując puls Twych wierzeń,
emocji gasząc pragnienie,
w spojrzeniu dostrzec zrozumienie...

By w ciszy zalec bez skrupułów,
by w słońcu schować zimno dłoni,
by w deszczu boso stąpać,
by z tęczy barwy wchłonąć,
by w mroku bliskości dotknąć,
by nocą w jedności usnąć...

piątek, 17 stycznia 2014

A teraz?

Zmierzamy do wewnątrz "nigdzie".
Tańczymy w niewidzialnych przestrzeniach,
partnerami stają się nasze przyzwyczajenia,
a pustka i nicość dotykają jak nigdy dotąd.

Błądzimy w światłach rutyny i przywiązania.
Wiążemy szarfami każdy dzień z nadzieją,
stojąc w miejscu dumnie niczym pomnik,
a świat wokoło tak szybko przemija...

Zapominamy o pięknie drzemiącym w istotach.
Uciekamy od prawd wymagających skupienia,
ślepo dążymy w czerń nieprzeniknioną,
a myśl wiecznie orbituje odrobinę za daleko.

Tracimy chwile tak cennej beztroski.
Wymieniamy swe życie na plan doskonały,
w pozornych radościach zyskując przychylność,
a wszystko po to, by zapominać o głębi...

Znikamy nieświadomie w kryształowej kuli losu.
Umieramy obarczeni wciąż powtarzanym schematem,
w nieskończoność zapętlając siebie samych,
a "teraz" stanowi jedynie bezwartościowe słowo...

piątek, 3 stycznia 2014

04:27

w środku nocy,
gwiezdne miasto
wzywa do snu
tajemnymi słowami

otwarte bramy,
kosmos przede mną,
nieograniczona materia,
synteza przeznaczona

w bezruchu jedność,
czysta esencja,
z krystaliczną gracją
uzmysławia swe wdzięki

dudnienie zamknięte,
ekspresja uchwycona
w drewnianej butelce,
na pełnym morzu

bezkresu zrozumienie
w dźwiękach zaklęte,
tętniącym brzmieniem
w duszy eksplodując...

O mnie

Moje zdjęcie
I tak jak Ktoś odchodzi... W ślad za Nim jego cień...