wtorek, 29 kwietnia 2014

Upadły marzyciel...

Odciski palców pozostawione na drzewie,
zdradzają moją obecność, moje zamiary.
Chowam za prężnym pniem swój strach,
obejmując korzenie, wdychając zapach liści.
Skutecznie tłamszą mój niepokój,
wyssysają ze mnie stres
dając w zamian czystą energię...

W myślach stworzyłem swoją utopię,
bezpieczną jaskinię pośród drzew,
nad brzegiem bagna, z widokiem na niebo.
Odbierają mi nawet własne wyobrażenia,
nie pozwalają marzyć, zamykają usta.
Liczy się przecież coś zupełnie innego
- będą mnie tym karmić do końca świata...

Oszołomiony, ogłupiony, wyprostowany.
Z dumą mam wypiąć pierś i iść naprzód.
Nie zadawać pytań, nie szukać prawdy.
Gonitwa bez końca, więcej, dalej, wciąż.
Latający dywan znika za horyzontem,
obrazy przedstawiają już tylko milczenie
- wpatruję się bezustannie, nie widzę nic.

Piękno warstw życia zanika z każdym świtem.
Bardziej niż kiedykolwiek, właśnie teraz.
Otwartość ciszy wkrada się ukratkiem,
rysując jeszcze szkic szansy na przetrwanie.
Mam za plecami miliardy istnień i gwiazd.
Dostrzegam tylko cienie, plączę się w nich.
Niewidomy we własnym świecie, zasypiam...

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Na dnie oceanów...

W najgłębszym oceanie,
ukrywamy nasze tajemnice, słabości.
Byle tylko biec przed siebie,
w ślepym obłędzie,
jako perfekcyjna całość
pozbawiona wad i samokontroli.

Do wnętrz zamykamy,
ciepło naszego ducha.
Dusi się, umiera.
Rozgoryczonym odruchem
obarczamy wszystkich wokół,
zapominając o niedostępnym "ja".

Pochylamy się coraz niżej,
a niebo nad nami przestaje czuwać.
Wybieramy drogę przez mękę
- drogę przyzwyczajeń i rutyny
oczekując zbawiennych chwil,
które nigdy nie nadejdą.

Pragniemy nieznanych głębi,
pociągnięć pędzla intrygi,
krzyku do wszechświata o poranku!
Świat przestaje nas słuchać.
Znikamy każdego dnia, by ponownie
narodzić się w tym samym miejscu.

Samobójstwo gwiazd ostrzega.
Wciąż uwiązani w ramy codzienności
nie próbujemy niczego zmieniać.
Wieczna noc dogania nas bezustannie...
Ścigani ostatecznym przeznaczeniem
brniemy bez zastanowienia, bez celu.

Całe życie w zasięgu ręki.
Krok naprzód, krok do tyłu.
Odwieczny, bezbłędny mechanizm.
Niczym maszyny bez wiary,
podążamy wyznaczonym torem.
Dzień, noc - po raz kolejny bez znaczenia.

Nigdy nie znajdziemy nas samych
będąc pośród zagubionych ludzi.
Tylko jakie to ma znaczenie,
jeśli nie szukamy?
Upragnione zwycięstwo,
znajduje się poza sferą komfortu...

O mnie

Moje zdjęcie
I tak jak Ktoś odchodzi... W ślad za Nim jego cień...