poniedziałek, 30 czerwca 2014

Muszę być...

Dla piękna gwiazd tracę zmysły,
dla kłamstw poniżam swą godność,
dla niewidzialnych znaczeń poświęcam rozum,
dla zrozumienia jestem gotów oddać życie.

Muszę być szpiegiem własnych iluzji,
obrońcą schizofrenii wyżerającej mój umysł,
zabójcą depresji i panicznych lęków,
tancerzem doskonałym w niezrównoważonym rytmie.

Muszę być stwórcą emocji niepisanych,
erudytą dla nieznajomych przybyszów,
drogowskazem w labiryncie świateł i dźwięków,
złotym mówcą dla niesłyszących istnień.

Muszę być wysłannikiem ciągłego nienasycenia,
powiernikiem negatywnych wizji i nieskalanego smutku,
hipokrytą wśród sztucznych uśmiechów,
żebrakiem wolności tak bardzo zatraconej.

Muszę być...
Dawcą własnej duszy...

wtorek, 10 czerwca 2014

Czas...

Bez słońc, w zachwycie nocą,
gdzie czerń zmaga się ze świtem,
przychodzi myśl o przemijaniu,
błądząc w labiryncie aforyzmów.

Z nutą wyrozumiałości
próbuje przebić warstwy słów,
wykazać swą niezależność,
zwabić opustoszałe piękno.

To tu, to rosa poranna,
drzewa ziewające leniwie,
odbicie świateł w lustrach wody,
radosny śpiew ptaków dnia.

Budzi się życie z traw,
odsłania filantropię zamiarów,
zaprasza wytrwale obojętność,
całuje ignorancję w policzek.

Istnieniem wypełnia oddech,
świadomie wnikając w tlen,
dodając słodycz do krwiobiegu,
rozpuszczając nienarodzone łzy.

Wzruszenie osiąga apogeum,
rozpiera ściany wrażliwości,
wznosi się do błękitu nieba,
by zasnąć przyjemnie w obłokach.

***

Czas zatrzymał się ukradkiem.
Spojrzał na sen marzyciela,
przykrył pościelą z liści
i szepnął do ucha: Twój jestem...

piątek, 6 czerwca 2014

Deszczowy świat.

Krople deszczu i brudne szyby,
przypominają mi kształtem wodne wyspy.
Świat na nich jest tak mały,
nie ma tam pór roku, nie ma trosk.

Każda wyspa jest inna, wyjątkowa.
Na wszystkich panuje harmonia.
Dostrzegam mikroskopijny ruch energii,
niesłyszalny - jest jednak tak piękny...

Przeźroczyste wyspy pełne zwierciadeł,
co parę chwil starają się, aby nie zatonąć.
Zwracają na siebie moją uwagę w nadziei,
że uratuję choć kilka, że przykryję je dłonią.

Subtelnym dotykiem powoduję tylko sztorm.
Niszczę idealne systemy połączeń,
burzę spokój i wyrywam szponami czas.
Zamykam czystą perfekcję w sztywne ramy.

***

Krople deszczu i brudne szyby,
przypominają teraz tylko wspomnienie.
Zranione chwilą, którą sam wybrałem.
Wybrałem świadomie, w dzień deszczowy...

O mnie

Moje zdjęcie
I tak jak Ktoś odchodzi... W ślad za Nim jego cień...